W najnowszym raporcie za miniony rok Revolut udowadnia, że dawno przestał być jedynie turystyczną ciekawostką. Najświeższe dane finansowe pokazują potężny skok: przychody grupy osiągnęły zawrotny poziom 6 miliardów dolarów, co w przeliczeniu na naszą walutę daje około 24 miliardów złotych. To imponujący wzrost o 46 procent w stosunku do poprzedniego roku obrotowego.
Jeszcze większe wrażenie robi zysk netto, który wystrzelił do 1,7 miliarda dolarów (około 6,8 miliarda złotych). To już piąty z rzędu rok, w którym ta globalna platforma wykazuje rentowność, ucinając tym samym wszelkie rynkowe wątpliwości analityków. Z perspektywy inwestycyjnej mówimy o instytucji wycenianej obecnie na 75 miliardów dolarów, co stawia ją w absolutnej czołówce prywatnych firm technologicznych w Europie.
Sukces ten dobitnie potwierdza, że strategia oparta na agresywnej ekspansji oraz innowacyjnym modelu biznesowym przynosi realne, potężne owoce.
Zmiana modelu biznesowego – to nie wymiana walut generuje zyski
Większość polskich konsumentów wciąż kojarzy tego giganta głównie z darmowym przewalutowaniem podczas zagranicznych wyjazdów. Najnowszy raport przynosi jednak spore zaskoczenie. Obecnie największą żyłą złota dla Revoluta są prowizje od płatności kartą oraz dochody odsetkowe, z których każda z tych kategorii wygenerowała aż po 1,3 miliarda dolarów przychodu.
Co ciekawe, dopiero na dalszych pozycjach znalazły się zyski z płatnych subskrypcji premium (936 milionów dolarów), usług inwestycyjnych czy wreszcie samej wymiany walut (800 milionów dolarów). To jednoznaczny sygnał dla rynku, że struktura dochodów uległa mocnej dywersyfikacji. Coraz częściej aplikacja staje się głównym centrum zarządzania codziennym budżetem, domowymi oszczędnościami oraz firmowymi wydatkami. Klienci po prostu przestali traktować ją jak portfel, który wyciągają tylko latem.
Polska kluczowym rynkiem dla rozwoju brytyjskiego giganta
Nasz kraj niezmiennie pozostaje jednym z najważniejszych i najbardziej chłonnych rynków europejskich dla tego cyfrowego gracza. Z końcem 2025 roku z aplikacji korzystało już ponad 5,2 miliona Polaków, co gwarantuje nam czwarte miejsce na świecie pod względem wielkości bazy klientów indywidualnych. Rodacy nie tylko chętnie wykonują codzienne zakupy wirtualnymi kartami, ale również coraz odważniej powierzają firmie swoje nadwyżki finansowe.
Szacuje się, że na samych tylko oprocentowanych kontach oszczędnościowych nad Wisłą zgromadzono w minionym roku ponad 2,7 miliarda złotych. Taka ogromna, wciąż rosnąca baza zaangażowanych użytkowników bezpośrednio zmusza tradycyjne banki komercyjne do nieustannej poprawy swoich sztandarowych ofert. Konkurencja ta jest dla polskiego konsumenta niezwykle opłacalna.
Plany na przyszłość i budowanie rynkowego zaufania
Choć wyniki za miniony rok są fenomenalne, zarząd nie zamierza zwalniać tempa. Priorytetem pozostaje dotarcie do pułapu 100 milionów globalnych użytkowników oraz pozyskanie pełnych licencji bankowych na kolejnych kluczowych rynkach, w tym w Stanach Zjednoczonych.
Kluczem do utrzymania tak dynamicznego wzrostu gospodarczego będzie maksymalne bezpieczeństwo zdeponowanych środków oraz pełna zgodność z najwyższymi standardami nadzoru finansowego. Transformacja z technologicznej nowinki w wysoce zyskowną i stabilną instytucję ostatecznie się jednak dokonała, wyznaczając nowe trendy dla całej branży.

