Wyobraź sobie ucieczkę przed polską, nierzadko kapryśną wiosną do słonecznego, tętniącego życiem Dubaju. Krystaliczna woda, gorący piasek i on – majestatyczny hotel w kształcie żagla, będący globalnym symbolem nieograniczonego luksusu.
Mam jednak dla was dość szokującą wiadomość prosto ze świata wielkich podróży. Jeden z najsłynniejszych budynków na całej kuli ziemskiej, dubajski Burdż al-Arab, zamyka swoje podwoje na aż 18 miesięcy! Co dokładnie ta historyczna przerwa w działaniu oznacza dla spragnionych egzotyki turystów?
Koniec pewnej epoki dla dubajskiego „żagla”
Decyzja o tymczasowym zamknięciu tego architektonicznego cuda to nie lada wydarzenie w świecie luksusowej turystyki i hotelarstwa. Zgodnie z oficjalnymi ogłoszeniami z kwietnia 2026 roku, grupa Jumeirah oficjalnie rozpoczęła gruntowną, 18-miesięczną renowację, którą poprowadzi słynny francuski architekt wnętrz, Tristan Auer. Budynek przyjmuje gości nieprzerwanie od 1999 roku, dlatego przyszedł najwyższy czas na technologiczne i wizualne odświeżenie.
Zastanawiacie się pewnie z obawą, czy słynne, ociekające złotem przestrzenie znikną bezpowrotnie? Na całe szczęście nic z tych rzeczy! Głównym założeniem całego projektu jest zachowanie oryginalnego, historycznego wręcz „DNA” tego ikonicznego obiektu. Słynne, ogromne akwarium w lobby czy autentyczne detale pokryte 24-karatowym złotem pozostaną w pełni nienaruszone. Odświeżone zostaną za to przestrzenie luksusowego spa oraz wszystkie 198 dwupoziomowe apartamenty.
Jako wieloletni analityk trendów podróżniczych mogę was zapewnić, że to mistrzowskie posunięcie. Architekt postawił na odzyskiwanie materiałów i ewolucję, pragnąc, aby powracający goście wręcz nie zauważyli radykalnych wizualnie zmian, a jedynie poczuli nowy komfort.
Ceny z kosmosu a nasze polskie realia
Bądźmy ze sobą całkowicie szczerzy. Dla ogromnej większości turystów z Polski, Burdż al-Arab to przede wszystkim piękna pocztówka i obowiązkowe tło do zdjęć, a nie miejsce na dwutygodniowy, rodzinny urlop. Nocleg w tym słynnym na cały świat, często potocznie zwanym siedmiogwiazdkowym obiekcie to wydatek rzędu kilkunastu tysięcy złotych za zaledwie jedną noc.
Żeby to lepiej zobrazować, za tę samą kwotę moglibyście z łatwością spędzić doskonały tydzień w najbardziej ekskluzywnym apartamencie tuż przy molo w rodzimym Sopocie, albo wynająć spektakularną willę z widokiem na Giewont w sercu Zakopanego.
Niemniej, sama świadomość, że ten potężny symbol Zjednoczonych Emiratów Arabskich przez najbliższe półtora roku w ogóle nie będzie przyjmował gości, budzi powszechną podróżniczą nostalgię i ciekawość.
Co to oznacza dla naszych planów wyjazdowych?
Jeśli w pocie czoła odkładaliście każdą wolną złotówkę na wymarzoną noc w gigantycznym apartamencie z osobistym lokajem i oknami na błękitną Zatokę Perską, niestety musicie uzbroić się w anielską cierpliwość.
Ponowne otwarcie wyremontowanego hotelu przewiduje się wstępnie na jesień 2027 roku. Czy to jednak sensowny powód, by anulować zarezerwowane już loty z Warszawy do Emiratów? Absolutnie nie! Dubaj to potężna turystyczna maszyna, która oferuje mnóstwo innych, zjawiskowych opcji. Z zewnątrz charakterystyczna sylwetka budynku oczywiście nadal będzie dumnie górować nad gorącą plażą.
Zrobicie przed nią perfekcyjne zdjęcie na pamiątkę, mając jednocześnie pewność, że tuż za tymi grubymi drzwiami najlepsi rzemieślnicy właśnie piszą nowy rozdział w historii nowoczesnego luksusu.

