Warszawa znów staje się areną kulinarnych rewolucji! Jeśli myśleliście, że w polskiej gastronomii widzieliście już absolutnie wszystko, przygotujcie się na spore zaskoczenie. Kiedy pierwszego kwietnia w mediach branżowych pojawiła się informacja o nowym lokalu, wielu wzięło to za wyśmienity żart primaaprilisowy. Nic bardziej mylnego.
Andrea Camastra – kulinarny wirtuoz, który dla polskiej sceny zdobył historyczne gwiazdki Michelin (najpierw dla kultowych, nieistniejących już Senses, a następnie dla rozchwytywanej Nuty), oficjalnie ogłasza swój kolejny projekt. Tym razem jednak wybitny szef zdejmuje sztywny kitel i zaprasza nas do zupełnie innego, znacznie cieplejszego świata.
Maestro, czyli sentymentalny powrót do włoskich korzeni
Do tej pory znaliśmy Camastrę głównie jako bezkompromisowego innowatora, fana skomplikowanej techniki „nuta po nucie”, który w sercu Warszawy potrafił komponować genialne sosy przy użyciu maszyny do perfum. Mało kto pamięta, że ten kulinarny rekordzista (posiadający na swoim koncie łącznie aż osiem gwiazdek Michelin w karierze oraz prestiżowe tytuły w plebiscycie The Best Chef Awards) pochodzi z Monopoli w słonecznej Apulii.
Nowa warszawska restauracja o nazwie Maestro będzie wielkim hołdem dla jego ojczyzny i domowych tradycji. Włoch postanowił sięgnąć po autentyczne smaki swojego dzieciństwa, ciepło rodzinnego domu i czystą radość ze wspólnego biesiadowania. Nie oznacza to jednak banalnej kuchni. Klasyczne smaki z Półwyspu Apenińskiego zostaną poddane śmiałej reinterpretacji, zyskując zupełnie nowe, nieszablonowe formy i tekstury, do których przyzwyczaił nas ten artysta.
Koniec z nadętym fine diningiem. Czas na radosne piattini!
Największym zaskoczeniem dla stołecznych bywalców będzie z pewnością całkowita zmiana dotychczasowego formatu. Rygorystyczne menu degustacyjne z ułożonymi pod linijkę sztućcami ustępuje miejsca południowemu luzowi. W Maestro królować będą piattini, czyli mniejsze, fantastyczne dania stworzone specjalnie do swobodnego dzielenia się ze znajomymi przy wspólnym stole. Ta decyzja idealnie wpisuje się w globalny trend odchodzenia od sztywnego fine diningu na rzecz autentyczności.
Podobną drogą poszedł zresztą czołowy polski szef, Przemysław Klima z dwugwiazdkowej krakowskiej Bottiglierii 1881, z powodzeniem otwierając swój dużo prostszy Bufet. Camastra stanowczo jednak gwarantuje, że luźniejsza atmosfera absolutnie nie oznacza jakichkolwiek kompromisów w kwestii smaku.
Kulinarny spektakl na żywo i włoskie dolce vita w kieliszku
To, co ma bezwzględnie wyróżniać Maestro na mapie stolicy, to totalna interakcja z odwiedzającymi. Innowacyjna aranżacja przestrzeni oraz specjalne ekrany pozwolą gościom na bieżąco obserwować hipnotyzującą pracę kucharzy z dosłownie każdego miejsca na sali. Gotowanie ma być wciągającym spektaklem, przywodzącym na myśl filmowe ujęcia z „Bulionu i innych przyjemności”.
Do tego dochodzi niezwykle restrykcyjne podejście do autentyczności: wszystkie składniki, piwa czy napoje będą w stu procentach pochodzić z Włoch. Karta win to z kolei prawdziwa gratka, oferująca etykiety ze wszystkich dwudziestu włoskich regionów winiarskich. Zapowiada się niesamowite miejsce, w którym perfekcja spotka się z prawdziwym, południowym dolce vita.

